Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 listopada 2016

Minimalistyczny kalendarz adwentowy - druk do pobrania

 

Już niedługo rozpocznie się piękny czas odliczania: Adwent. Przyznam się Wam jednak szczerze, że moje pierwsze skojarzenie ze świętami Bożego Narodzenia to "gonitwa". I ta gonitwa przypada właśnie na czas adwentu, który przecież nie powinien takim być. Już od listopada jesteśmy bombardowani świątecznymi akcentami, ale w taki nieprzyjemny dla mnie sposób. Wszystko jest nastawione na "KUP! KUP! KUP!". "Kup", bo potem nie zdążysz, "kup", bo jest przecież Black Friday, "kup", bo robimy promocję, która już się nie powtórzy, "kup", bo... bo wszyscy kupują. I cała magia świąt zamienia się w jeden wielki konsumpcjonizm. Trzeba mieć w domu trendy dekoracje, trzeba kupić ekstra ciuchy, żeby "wyglądać" świątecznie. No i prezenty... czyste szaleństwo. A jak jesteś "panią domu" to jeszcze MUSISZ zaliczyć całą listę: umyć okna, wyprać dywany,  posprzątać we wszystkich szafkach i szafeczkach, na strychu, w piwnicy i w zapomnianym pawlaczu. Ja rozumiem "posprzątać mieszkanie", ale dlaczego akurat przed świętami, gdy dochodzi tyle innych rzeczy do zrobienia, mam wywracać dom do góry nogami? Po co ten szał na "zarobienie się" i "obkupienie się" w świąteczne gadżety, tak jakby bez tego święta nie mogły się odbyć?

Mam silne postanowienie, że w tym roku nie będę uczestniczyć w tej gonitwie. Na pewno zrobię świąteczne porządki - sensowne, na pewno przystroję dom, kupię upominki dla najbliższych i upiekę pierniki, ale zrobię to spokojnie i z radością. Chcę spędzić ten czas z rodziną, chcę widzieć uśmiechy na twarzach moich synów, kiedy razem będziemy przygotowywać się do świąt. Nie posprzątamy we wszystkich szafach? Spoko, jeśli zamiast tego będziemy układać razem klocki słuchając kolęd to wchodzę w to. Nasze mieszkanie nie będzie miało szans w plebiscycie na "najlepsze świąteczne dekoracje" - luz, zrobimy razem parę dekoracji, potem je zawiesimy w oknie i będziemy się przy tym świetnie bawić. Może jeszcze nie czas na adwentowe postanowienia, ale ja już jedno sobie postanowiłam: każdego dnia, kiedy będę brała długopis, żeby skreślić kolejny dzień na moim adwentowym kalendarzu, chcę móc pomyśleć "To był piękny dzień. Spędziłam czas z dziećmi i mężem. Razem  przygotowujemy się do Świąt Bożego Narodzenia". Dlatego zrobiłam minimalistyczny Kalendarz Adwentowy. Bez zbędnych ozdób i rozpraszaczy. Mam nadzieję, że to radosne odliczanie będzie najpiękniejszą ozdobą naszego adwentu.
Zapraszam Was do wykonania minimalistycznego kalendarza do Waszych domów. Może to być też śliczny upominek dla bliskiej osoby.


Jak zrobić minimalistyczny kalendarz adwentowy 

 


Materiały:

- świeczka w szklanym pojemniku
- wydruk z kalendarzową kartką - do pobrania tutaj
- nożyczki


Drukujemy kalendarz - do wyboru są dwie kartki: "Kalendarz Adwentowy" z liczbami od 1 do 24 i  "Do Wigilii zostało..." z liczbami od 24 do 1 - każda następna nieskreślona liczba oznacza ilość dni, jaka pozostała do Wigilii. 
Wydrukowałam etykiety na papierze samoprzylepnym. Można też wydrukować na zwykłej kartce i nakleić etykiety na klej lub taśmę dwustronną


Wycinamy kartkę z kalendarza. Jeśli świeczka ma etykietę, to ją ściągamy.


Naklejamy etykietę z kalendarzem na świeczkę.


Gotowe!






Piękne etykiety zrobiła dla Was moja koleżanka Kasia, o której już nie długo opowiem  Wam więcej. Szykuję też adwentowy kalendarz dla mojego syna. Ten już nie będzie taki minimalistyczny ;) i mam nadzieję, że otwieranie paczuszek każdego dnia adwentu przyniesie mu wiele radości. Będziemy miały z Kasią znowu dla Was prezent do pobrania, który przyda się przy wykonywaniu Waszych kalendarzy z paczuszkami na każdy dzień.


Pozdrawiam,
Mako

środa, 29 października 2014

Jesień

To była piękna polska jesień.... potem parę dni pluchy a teraz zaczęły się mroźne poranki i skrobanie samochodowych szyb. Do łask wróciły rękawiczki i czapki... Trudno. I tak pogoda długo nas rozpieszczała. Nie ma co się skupiać na smętnej pogodzie, trzeba szukać samych pozytywnych wrażeń. Moje najbardziej pozytywne wrażenie jest takie, że ostatnio mam więcej czasu na szycie!!! Nie wiem jak to się stało, bo doba się nie wydłużyła, dziecię wcale nie jest mniej absorbujące, obowiązków domowych też nie zaniedbuję, a jednak się udaje :). Może wcielam w życie mój plan na lepszą organizację czasu? Zatem kolejna pozytywna wiadomość - rzecz zaplanowana została zrealizowana! Taką jesień to ja lubię.
W następnym poście będzie o szyciu a dzisiaj pokażę Wam jesienną aranżacja komody.




W skład mojej dekoracji wchodzą:
- wrzos zebrany podczas wakacji
- kasztany i żołędzie - skarby znalezione na spacerze z synkiem
- dynie - zakup z warzywniaka :)
- piękne szkło
- oczywiście świeczki. 
Wieczory coraz dłuższe i aż się prosi o zapalenie świeczek, zaparzenie pysznej aromatycznej herbaty, zapatulenie w koc...


Szklane naczynie na nóżce to pamiątka rodzinna. Należało do mojego dziadka i zostało odnalezione  na strychu podczas "poszukiwania skarbów". Naczynie ma jeszcze szklaną pokrywkę, ale w tym wydaniu pasowało mi bez przykrycia.


A to niespodzianka przy łupaniu orzechów. Piękna jesień, prawda?


Pozdrawiam Was popijając herbatę ;)